O nas

Przygoda z Emiratami zaczęła się w sierpniu 2007 roku, kiedy to spakowaliśmy nasze dotychczasowe poznańskie życie w dwie walizki i przeprowadziliśmy się do niewielkiego miasteczka – Fujairah, położonego na wschodnim wybrzeżu kraju, nad Oceanem Indyjskim u stóp gór Hajar.

Polacy w ZEAZderzenie z tutejszą rzeczywistością (po tym, jak nigdy wcześniej nie byliśmy w kraju arabskim) było dla nas wielkim kubłem zimnej wody. Użycie tu określenia „szok kulturowy” byłoby lekkim zbagatelizowaniem tego, co wówczas przeżywaliśmy. Nie jest to wielkie halo, kiedy przyjeżdżasz na kilka dni w charakterze turysty – wręcz przeciwnie, im ciekawiej i dziwniej, tym bardziej udana wycieczka. Co innego, gdy dociera do ciebie, że tak oto wygląda twój nowy dom i nowe życie. Rozgość się i następnym razem uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić!

To było tak dawno, że w sumie nie pamiętamy już, co mieliśmy wtedy w głowach myśląc, że skoro Emiraty to przede wszystkim Dubaj, to gdziekolwiek w Emiratach, wszędzie będzie tak jak w Dubaju. A tu – taka niespodzianka!! Osiołki i kozy na ulicach, stare Toyoty a’la Złomki i sieci rybackie suszące się na plaży.
Od tamtego czasu wiele się zmieniło – Fujairah wygląda jak mały Dubaj, a my po 8 latach „ujeżdżania osiołków i rozwijania rybackich sieci” przenieśliśmy się do stolicy, Abu Dhabi.

Minęło prawie 10 lat, w ciągu których Emiraty dosłownie zmieniały się na naszych oczach. Na przykład, pamiętamy plac budowy, gdzie obecnie stoi najwyższy budynek świata Burj Khalifa. Mamy zdjęcia z czasów, gdy powstawał i nie był nawet w połowie wysoki jak teraz. Dziś Burj Khalifa jest najważniejszą atrakcją turystyczną w ZEA.

IMG_0986My nazywamy Emiraty po swojemu – „Krainą Niemożliwości”, bo na przestrzeni zaledwie czterech dekad z wieku XIX zrobiły niewyobrażalny skok cywilizacyjny w wiek XXI. Czujemy się poniekąd ważni i uprzywilejowani, że ćwiartkę tego dystansu przeskoczyliśmy razem i jakby nie patrzeć jesteśmy częścią fascynującej historii tego młodego kraju.

Tak czy siak, czyli suma summarum:

Niewątpliwie zmiana, w poszukiwaniu której wylądowaliśmy na Półwyspie Arabskim, zadziała się (a jakże!) i wiele nas nauczyła – poszerzyła horyzonty, doświadczyła i uświadomiła. Nawet dzisiaj, po latach asymilacji, kiedy to raczej Polska jawi się nam jako „kraj daleki i nieznany”, często powtarzamy, że żyjemy w ZEA jak na innej planecie, gdzie codziennie uczymy się i odkrywamy coś nowego.

Czy to lepszy świat? Czy jest łatwiej? Nie ma jednej prostej odpowiedzi, choć na podstawie wizytówki wystawianej Emiratom w mediach, często porównuje się je do raju. Warto zaznaczyć jednak, że dla jednych raj to piaszczyste plaże, palmy, szybkie samochody, szklane domy i totalna rozpusta. Dla innych, to błogosławieństwo w postaci ciężkiej fizycznej pracy, pomimo nieludzkich warunków i kiepskiego zarobku, bo dzięki niej mogą zapewnić przetrwanie swoim rodzinom. Nie zapominajmy o tej „niekatalogowej” stronie Emiratów, gdzie z racji wielości kultur, narodowości i społeczności, różnice klasowe są bardzo wyraziste i mogą zakłócać ten idealny wizerunek.

My mamy swój własny pogląd na temat życia w Emiratach. Jednak niezależnie od niego, jesteśmy przekonani co do jednego: decyzja o przeprowadzce z wielu względów była trafna; najważniejszym bodaj jest ten, że nasze dzieci wychowują się i rozwijają w świecie przyjaznym różnorodności i z takimi otwartymi umysłami wejdą w dorosłość.

Oczywiście nie moglibyśmy nie wspomnieć, że gdyby nie nasz szalony pomysł przeprowadzki do Emiratów, dziś Drogi Gościu nie czytałbyś tego bloga.

Mamy nadzieję, że dzięki naszej stronie przeniesiesz się choćby na chwilę w tutejszą rzeczywistość osadzoną w ciekawej kulturze i egzotycznej scenerii i lepiej zrozumiesz co mieliśmy na myśli, pisząc wszystko powyższe.

Ania i Dawid